I znów słyszę to dziecko spod bloku, krzyczące cyklicznie przez ok. pół godziny "BABCIA!!!", nie znające nawet formy wołacza tego słowa...
Generalnie trochę się działo w te wakacje, nie siedziałam na dupie w domu grając tylko w sims 3, DDO i inne oraz oglądając anime. Czas uważam za niezmarnowany, a nawet i miło spędzony [na wyjazdach do miejsc na B. (Berlin, Bieszczady) i nie tylko, bo i w Kielcach też było wesoło].
Czeka mnie ciężki semestr studiów, bo aż 40 srecetesów do zrobienia, ale tak to jest, jak się wcześniej za bardzo leniuchowało. Niedopilnowana sprawa deklaracji będzie mnie sporo kosztować, ale tak to jest, jak się żyje zbyt beztrosko.
Na szczęście hasła jeszcze nie zapomniałam do blogaska, dzięki czemu mogę nadal coś tu wystukiwać w przypływie weny, której nigdy i tak nie mam.
I aby nie było za bardzo odmiennie na koniec coś po niemiecku. Nie można przecież, aby ten wpis zbyt odstawał od pozostałych, nie jest jakiś wyjątkowy.
Dieser Eintrag wäre nicht geschaffen worden, wenn ich nicht lernen müssen hätte.
Po skończonych zajęciach na uczelni w samo południe (w sumie to rano dla prowadzących podobny tryb życia, jak ja) postanowiłam wybrać się do księgarni w celu zdobycia wykresu entalpia-entropia. W księgarni w Gmachu Głównym Politechniki wszystkie zostały sprzedane. Wcześniej oczywiście sprawdziłam w internetach, że jest też takowa na ul. Pięknej. Niestety nie pamiętałam dokładnego adresu, ale myślałam, że bez większych problemów ją odnajdę. Ul. Piękna, która wcale takowa nie jest i nie wiem kto i dlaczego ją tak nazwał, ale jak wiadomo nazwy ulic nadają bardzo różne i zazwyczaj związku z rzeczywistością nie mają żadnego, poza paroma wyjątkami, znajdowała się tam, gdzie myślałam. Zatem udałam się wzdłuż niej, idąc od początku, albo raczej tak mi się tylko wydawało, gdzie za pl. Konstytucji zmieniła nazwę z Koszykowej. Oczywiście szłam w złą stronę. Gdy się zorientowałam, po ustaleniu dokładnego adresu, wróciłam do tzw. punktu wyjścia. W końcu znalazłam jej właściwy początek za bramą, była to osiedlowa ulica między budynkami mieszkalnymi. Miejsce położenia księgarni również wkrótce odkryłam, z tymże od tyłu i napis "wejście od ulicy Koszykowej". Nie można było od razu w internecie napisać, gdzie naprawdę się znajduje. Oczywiście nie znalazłam też tego co chciałam, gdyż nakład z 2003 wykresów został wyprzedany i ponoć już go nie wydają, albo pani z księgarni mnie źle poinformowała.
Najbliższa księgarnia naukowo-techniczna znajdowała się 30 min. drogi stamtąd. Poza tym w całej Warszawie jest około 4-5 takich księgarni. Tracąc godzinę na ul. Pięknej stwierdziłam, że już lepiej udać się do Sherlocka Holmesa po jakąś inną niż zwykle tabakę. Packard'sa oczywiście nie było, w stolicy można go dostać chyba tylko na bazarku marymonckim.
Jak napisano dziś w "Metrze", dziś jest blue monday, czyli ponoć najbardziej depresyjny dzień w roku, Zwykle przypada w poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. "W 2011 roku Arnall zmienił sposób wyznaczania Blue Monday, wskazując 17 stycznia jako najgorszy dzień roku. Szybsze nadejście tego dnia (trzeci, a nie czwarty poniedziałek stycznia) umotywował kryzysem finansowym."
Jakoś nie odczuwam tego dnia jako szczególnie depresyjny. Bywało gorzej (:. Poza tym spacer w dzisiejszą pogodę, pomimo Warszawy, pozytywnie na mnie wpłynął. Wreszcie nie jest potwornie zimno, co dodatkowo wpływa na coraz większą chęć kupienia motoru.
Ich wäre ich nicht, wenn ich auf Deutsch nichts schreiben würde. Im Internet gibt es viel Müll und viele überflüssige Informationen. Und wenn jemand sich nach etwas erkundigen will, gibt es keine Auskunft darüber...
Niby nic się nie zmieniło, wszystko w gruncie rzeczy jest takie samo, ale jednak odczuwam jakieś dziwne wrażenie, że jest inaczej. Możliwe, że jest to tylko mylne wrażenie.
Überdies habe ich anderes Gefühl der Zeit. Sie startet auf seltsame Weise zu fließen.
Außerdem habe ich mich letztens nach einige Ereignisse erkundigt, aber ich bin zu weit davon, zu helfen und seelisch zu unterstützen. Kann ich nur glücklich sein?
Kleinigkeiten fließen auf unseres Leben ein. Und ihre Folgende können groß sein. Natürlich sind sie solch nicht immer und manchmal werden auch unbemerkbar.
mir geht es ziemlich gut, coś tam coś tam
już nawet nie mam siły się irytować
kolejny rok minął
nie umiem obsługiwać fejsbuka
nic nie wychodzi tak, jak to zaplanowano
ale jest spoko
postanowienia o dupe potłuc
po prostu nie potrafię funkcjonować w normalnych godzinach
w internecie pełno syfu
zimno jest, ale nie będę tu przeklinać ani bluzgać
alkohol mi nie wchodzi
czasu chyba nie marnuję, ale też nie wykorzystuję w pełni
zapowiada się bardzo ciężki styczeń
dobrze jest realizować swoje marzenia i nie zamierzam z niczego rezygnować
do nołlajfa mi daleko
do duszy towarzystwa też
ludzie niewiele się zmieniają
mimo tych wszystkich pozorów, które stwarzają
i tak leci czas
a niektóre rzeczy po prostu się dzieją
und dreht es sich so weiter
Interesujące jest jak ludzie postrzegają świat. Każdy inaczej, niektórzy podobnie, ale zawsze przez pryzmat swojego własnego małego światka. Im więcej różnych osób, tym więcej różnych spostrzeżeń i interpretacji rzeczywistości.
Ludzie kłamią, są nieszczerzy w tym co robią i mimo pozorów jakie próbują stwarzać, u niektórych bardzo łatwo przewidzieć ich zachowanie. Ciekawymi ludźmi mogą być ci, którzy są nieprzewidywalni, w pewnym sensie zagadkowi. Nie mam na myśli tego, że poza tą grupą nie ma innych ciekawych ludzi, bo są i jest ich dużo, ale ciężko ich zaszufladkować (może dlatego są ciekawi?), z resztą nie chcę się w to teraz zagłębiać. Niestety często nadchodzi moment kiedy ludzie interesujący przestają być takowymi przy głębszym poznaniu. Następuje to wtedy, kiedy przekracza się granicę powierzchowności poznawczej, że tak to określę, tak jak przy rozciąganej próbce materiału po przejściu granicy sprężystości obserwuje się jej inne zachowanie (Entschuldigung für diesen Vergleich).
Teraz tak z cyklu byłam, zrobiłam, widziałam itd.:
Poprzednią sesję (czerwcową i bynajmniej nie giełdową) zakończyłam wynikiem 3:2 dla mnie. Tą też zamierzam wygrać (:.
Wakacje uważam trochę za zmarnowane, głównie dlatego, że praktycznie nigdzie nie wyjeżdżałam. Chociaż, jakby nie patrzeć, jeszcze na dobre się nie skończyły.
Czas mi znowu gdzieś ucieka, nie wyrabiam się, nie mówiąc już o spóźnianiu się, które zawsze było moją słabą stroną.
Zastanawiam się czy jest jeszcze szansa, że kiedyś będę w stanie przestawić się na normalny/przeciętny tryb chodzenia o zwykłych porach spać i wczesne wstawanie.
Nie chce mi się znowu poznawać nowych ludzi ze szkoły, ale niestety chyba nie da się tego uniknąć.
Nowy komp i zajebiście fajny monitor świetnie się sprawują, co mnie dodatkowo cieszy.
Mam nadzieję, że zdążę załatwić sprawę z prawem jazdy na motór w te wakacje.
Und dies wäre genug.
Dodaj